TEST: Music Man Cutlass HSS

Świetny przykład tego, jak stworzyć gitarę, która kultywując brzmienie stratocastera, rozwiązuje jego typowe problemy Autor: Szymon Chudy • 23 stycznia 2018
Music Man Cutlass HSS9.900 zł

Zaledwie rok temu mieliśmy przyjemność testować zupełnie nową konstrukcję firmy Music Man - sygnowany model St. Vincent. Dziś, po dwunastu miesiącach, po raz kolejny możemy pochylić głowę nad nowościami w katalogu marki Ernie Ball.

Choć Cutlass to model gitary powołany do życia zaledwie w 2016 roku (w testowanej wersji HSS w 2017), konstrukcyjnie i wizualnie nawiązuje do flagowych instrumentów z oferty Music Mana. Według zapewnień producenta, mamy do czynienia z perfekcyjną kombinacją vintage’owej estetyki i stylu z nowoczesnym designem i grywalnością. Czy tak faktycznie jest? Sprawdźmy.

 

[img:1]

[img:2]

 

Rozpakowujemy

Instrument zaopatrzony jest w oryginalny, firmowy futerał wykonany z tworzywa. W okolicach rączki umieszczono emblemat prezentujący logo i nazwę modelu. W ten sposób, posiadając kilka Music Manów, nie sposób sięgnąć po niewłaściwego. Być może pochylanie się nad takim drobnym dodatkiem może wydawać się bezcelowe, jednak nie ma co się oszukiwać - gitarzyści słyną z gadżeciarstwa i z pewnością doceniają takie drobne niuanse. W futerale oprócz instrumentu znajdziemy również wajchę do tremolo, zapasowe sprężyny, instrukcję oraz pakiet upominków od producenta. Sama gitara po wyjęciu wygląda okazale. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że została wykonana z dbałością o niuanse i detale. Przyjrzyjmy się materiałom z jakich wykonano ten instrument.

 

Przyglądamy się

Korpus gitary wykonano z lekkiej olchy, dzięki czemu instrument finalnie waży około 3,4 kg. Choć waga ta może różnić się nieznacznie w zależności od egzemplarza, wciąż jest ona przyczynkiem do komfortu, chociażby podczas gry na stojąco. Ponadto olcha to podstawowy materiał konstrukcyjny większości gitar nawiązujących do tradycji stratocastera, który w dużej mierze odpowiada za ich charakterystyczne brzmienie.

 

[img:3]

[img:7]

 

W korpusie zamontowano przystawki w układzie HSS. Mamy tu zatem humbucker przy mostku oraz dwa single - przy gryfie oraz na środku. Przystawki zostały wyprodukowane przez Music Mana oraz zaopatrzone dodatkowo w tzw „Silent Circuit”, którego celem jest eliminowanie szumów przy zachowaniu prawdziwego brzmienia singli. Warto dodać, że tego typu rozwiązania wymagają na ogół aktywnej elektroniki i tak też jest w tym przypadku - elektronika w Cutlassie jest zasilania baterią 9V, montowaną z tyłu korpusu.

Mostek to również autorska konstrukcja firmy Music Man. Modern Tremolo, bo o nim mowa, charakteryzuje się niezwykłą precyzją i płynnością - wręcz niespotykaną przy jednostronnych mostkach tego rodzaju.

 

[img:8]

[img:9]

 

Gryf wykonano z klonu. W testowanym modelu umieszczono na nim palisandrową podstrunnicę. Warto wspomnieć, iż instrument ten występuje również w wersji z gryfem wykonanym w całości z klonu. Dodatkowo na szczególną uwagę zasługuje sposób wykończenia. Ultracienka, wręcz niewyczuwalna warstwa specyfików, jakimi potraktowano gryf zdecydowanie uprzyjemnia grę i sprawia, że najchętniej wprowadziłbym podobne rozwiązania w niektórych swoich instrumentach.

Na gryf nabito dwadzieścia dwa progi wykonane ze stali nierdzewnej. Choć nie wszyscy preferują wykorzystanie progów tego rodzaju (struny się nieco bardziej ślizgają, a brzmienie różni się nieznacznie względem typowych rozwiązań) osobiście uważam, iż ich zalety przewyższają rzekome wady. Przede wszystkim progi ze stali nierdzewnej praktycznie nie zużywają się, a co za tym idzie, oferują tę samą strojność i wygodę gry nawet po kilku latach intensywnej eksploatacji.

 

[img:10]

[img:11]

 

Zwieńczeniem gryfu jest klasyczna, firmowa główka Music Mana, na której zamontowano blokowane klucze Schallera w układzie 4/2.

Podsumowując, do budowy Cutlassa wykorzystano sprawdzone i jakościowe materiały, które faktycznie z jednej strony nawiązują do tradycji lutniczych (np. korpus, gryf, układ przystawek), a z drugiej wprowadzają innowacje mające znaczący wpływ na komfort i wygodę gry (np. progi ze stali nierdzewnej, blokowane klucze, modern tremolo).

 

Gramy

Choć gitarę wykonano z najlepszych materiałów, prawdziwym sprawdzianem każdego instrumentu jest jego brzmienie. A to najlepiej ocenić samodzielnie. W przygotowanych próbkach najpierw gram na różnych odcieniach barw przesterowanych. W drugiej połowie skupiam się na brzmieniach czystych. Okazjonalnie dodaję efekty modulacyjne.

 

Próbka możliwości Music Man Cutlass HSS:

 

Jeśli chodzi o moje odczucia, Cutlass to instrument przede wszystkim bardzo wygodny. Być może jest tak za sprawą fabrycznie montowanych strun (9-tki), jednak według mnie jest to kwestia przemyślanej, ogólnej ergonomii instrumentu. Na szczególną uwagę zasługuje kształt gryfu. Nie jest to może najbardziej „wyścigowa” konstrukcja tej firmy, ale z pewnością umożliwia ona naprawdę komfortowe poruszanie się, bez względu na pozycję, w której się znajdujemy.

Cały osprzęt pracuje znakomicie. Klucze zapewniają doskonałą strojność, która nie zawodzi nawet przy dość intensywnym korzystaniu z mostka. Ten z kolei zasługuje na specjalne słowa uznania. Inżynierowie Music Mana znakomicie przemyśleli sprawę proponując nowoczesne spojrzenie na klasyczną konstrukcję ruchomego mostka. Modern tremolo działa płynnie i bardzo precyzyjnie. Potrzeba chwili by przyzwyczaić się do tego z jaką dokładnością oddaje ono każdy ruch.

 

[img:5]

[img:6]

 

Brzmieniowo mamy do czynienia ze stratocasterem na sterydach. Za pomocą pięciopozycyjnego przełącznika i dwóch potencjometrów (tone i volume) mamy dostęp do wszystkich brzmień, które oferuje ta konstrukcja. Są to jednak barwy dużo nowocześniejsze, nieco bardziej skompresowane, wręcz „szybsze”. Mimo to nie brak im dynamiki, na którą często zwykło się narzekać w gitarach z aktywną elektroniką. Całkiem nieźle sprawuje się również system niwelowania szumów, które przyprawiają o ból głowy właścicieli gitar z singlami. Tutaj problem ten niemalże nie występuje.

Warto również zwrócić uwagę na dobór potencjometrów i sposób ich połączenia. Te pozornie błahe rzeczy bywają często newralgicznym miejscem całej elektroniki. Niejednokrotnie wymiana jednego drobnego elementu potrafi wpłynąć na ogół brzmienia. Bardzo podoba mi się sposób funkcjonowania „gałek” w Cutlassie. Z pomocą potencjometru tone możemy przejść z ostrego, jasnego brzmienia pełnego prezencji, do bardziej stonowanych i cieplejszych barw, które pomimo okrągłości nie są zamulone ani ciężkie. Podobnie sprawa wygląda z gałką volume, która przy ściszaniu doskonale niweluje ilość drive’u w kanale przesterowanym. Jednocześnie używana na kanale czystym nie powoduje zauważalnych strat brzmieniowych.

 

Podsumowanie

Music Man w ostatnich latach naprawdę zaskakuje, nie tylko oferując nowe modele, ale także odświeżając zarówno starsze, jaki nowsze konstrukcje. Cutlass to świetny przykład tego, jak na bazie własnego dorobku i wieloletnich doświadczeń, tych lutniczych, jak i marketingowych, można stworzyć produkt, który kultywując brzmienie stratocastera, rozwiąże jego typowe problemy użytkowe.

Jednak pomimo podobieństw zestawianie Cutlassa wyłącznie ze stratem jest krzywdzące. Mamy bowiem do czynienia z gitarą, której brzmienie dalece odbiega od pierwowzoru i może być postrzegane w zupełnie innych kategoriach.

Ponadto warto również zwrócić uwagę na cenę tego instrumentu. Być może nie jest ona niska, jak na typowe warunki życiowe, natomiast jest naprawdę niska, jak na absolutnie profesjonalną gitarę tego producenta. Gorąco polecam.

 

Do nagrań wykorzystano:

 
  • Wzmacniacz Fender Hot Rod Deluxe
  • Mikrofon Sennheiser e906
  • Preamp Retro Powerstrip
  • Interfejs RME Fireface 800

 

Pytania i komentarze odnośnie sprzętu

reklama
Copyright © INFOMUSIC 2016