TEST: Druzkowski Guitars Draco

Panie Drużkowski! Zrobiłeś Pan kawał dobrego instrumentu! Autor: Marek Pająk • 23 sierpnia 2017
Druzkowski Guitars Draco12.600 zł
23 sierpnia 2017 11:00
Marek Pająk Gitarzysta VADER
  • Bardzo solidne brzmienie
  • Wysoka jakość wykonania
  • Wygoda gry
  • Fluorescencyjne markery ułatwiające grę przy słabszym oświetleniu
  • Zbyt ostra krawędź hebanowej podstrunnicy
  • Gałka potencjometru trochę ślizga się w ręce
  • Przełącznik przetworników mógłby być z wyższej półki i umieszczony nieco niżej

Witam wszystkich bardzo wakacyjnie. Ponieważ aktualnie w kraju pogoda za oknem nie rozpieszcza, chciałbym Was zaprosić na mój kolejny test sprzętu gitarowego. Myślę, że może Was to zainteresować, ponieważ w moje ręce tym razem trafiła gitara lutnicza! Większość z Was zapewne wie, że rynek instrumentów to nie tylko masowa produkcja wielkich potentatów muzycznych. Bardzo często zawodowi muzycy oprócz przebierania w topowych modelach znanych marek, decydują się na instrumenty lutnicze.

W przeszłości, tego typu formuła była bardzo pożądana w muzyce klasycznej, gdzie wielu profesjonalnych gitarzystów decydowało się na instrumenty pochodzące z małych pracowni lutniczych. Aktualnie świat ten bardzo mocno rozwinął się w świecie gitar elektrycznych, jak i również basowych. Dowodem tego jest wiele słynnych pracowni lutniczych, w których buduje się produkty wysokiej klasy dla wymagających profesjonalistów. Gitary przez nie wykonywane są z wyselekcjonowanych materiałów, głównie na zamówienie. Bezkompromisowe pod względem technologicznym, z nowatorskim podejściem do zagadnienia. Niestety zazwyczaj sporo kosztują, co oznacza, że nie są to rzeczy dla początkujących adeptów gitary z marnym kieszonkowym.

Marka, którą chciałbym Wam dziś zaprezentować, to firma z polskim rodowodem natomiast z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Druzkowski Guitars to dosyć świeża pracownia lutnicza, Przemysława Drużkowskiego - młodego gentlemana, który swoją pasję i wiedzę nabytą latami doświadczeń i obserwacji, postanowił wykorzystać do produkcji swoich własnych koncepcji. Jednym z flagowych instrumentów powstających w jego pracowni jest seria Draco. Zapraszam więc do zapoznania się z tą młodą, ale i bardzo prężnie rozwijającą się manufakturą.

 

[img:2]

[img:1]

 

Budowa i wygląd

Zanim w ogóle wydałem jakikolwiek dźwięk z gitary postanowiłem się na nią porządnie napatrzeć. W końcu nie na co dzień ma się do czynienia z instrumentem lutniczym, stąd też moja ciekawość. Zazwyczaj gitary wychodzące z małych pracowni lutniczych, są tak naprawdę instrumentami niepowtarzalnymi i w większości przypadków wykonywane są na zamówienie. Zastosowane w nich niecodzienne rozwiązania techniczne, są odpowiedzią na coraz to bardziej wyrafinowane potrzeby wymagającego klienta. Ponieważ wykonywane są ręcznie wiele z nich to zazwyczaj dzieła sztuki.

I podobnie jest w tym przypadku. Nasz „Draco” to 7 strunowy wojownik o zmiennej skali 25.75 - 25.00, który swoim stylowym wyglądem i naturalnym look'iem robi duże wrażenie. Nie znajdziemy tu grubych plastikowych poliestrów czy innych mieniących się kolorów. Za to otrzymujemy aksamitny, przyjemny w dotyku feel. Patrząc na fakturę drewna gitary, nie sposób się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z egzotyką o wysokiej jakości. Po zapoznaniu się ze specyfikacją oraz dogłębnych oględzinach, mogę stwierdzić, że nie ma tu miejsca na rozwiązania nisko budżetowe, a samo drewno użyte do budowy kosztowało chyba majątek... I tak począwszy od konstrukcji, wiosło wykonane jest w technologii neck-thru body, gdzie gryf przechodzący przez całość instrumentu wykonany został z wysokiej jakości mahoniu. Dodatkowo, gryf został wzmocniony klonową wstawką, która pełni funkcję ozdobną, ale i wzmacniającą konstrukcję. Dwie cienkie linie z hebanowego laminatu pomiędzy klonem a mahoniem uzupełniają formułę.

 

[img:3]

[img:4]

 

Główka gryfu to ciąg dalszy naszego sandwicha, natomiast tył główki dodatkowo został wzmocniony laminatem z hebanu. Tu warto zatrzymać oko, ponieważ design główki gryfu nie pozostawia złudzeń, że jest to instrument nieszablonowy. Na szpiczastej główce zamontowano siedem blokowanych kluczy Hipshot. Podstrunnica to gruby kawał hebanu, na którym nabito 24 stalowe progi w technologii multi-scale. Idea ta zapoczątkowana już w XVI wieku w ludowych instrumentach Bandura charakteryzowała się zmienną skalą, począwszy od strun basowych, kończąc na wiolinach. W latach '90 amerykański konstruktor gitar i lutnik, Ralph Novak, zaadoptował formułę do produkcji swoich instrumentów i opatentował ją pod nazwą Fanned Frets.

Zmienna skala i co za tym idzie nierównomierny rozkład progów, pozwoliły na lepsze napięcie poszczególnych strun. Może to być przydatne zwłaszcza w gitarach siedmio czy ośmiostrunowych. Przy wydłużonej menzurze struny basowe brzmią bardziej sprężyście i nie zamulają, natomiast na wiolinach gdzie skala jest krótsza, solówki pozostaną pełne i ciepłe. Podobno tego typu zabieg wpływa również pozytywnie na komfort gry. Zobaczymy... W dzisiejszych czasach, możemy znaleźć wielu producentów,  którzy w swojej ofercie posiadają instrumenty z multi-skalą m.in. Novax Guitars, Carvin, Kiesel, Jackson, Ibanez, Dingwalli. Myślę nawet, że powoli pojawia się moda na tego typu rozwiązanie.

 

[img:5]

[img:6]

 

Przejdźmy więc dalej z naszym opisem, bo jest jeszcze sporo punktów na liście. Trzymając się wciąż opisywanego gryfu, w naszym Draco 7 na wysokości siodełka wykonanego z rogu, na odwrocie, zastosowano tzw. „kopytko”. Jest to celowe pogrubienie szyjki w celu uniknięcia pęknięć czy złamań, co niestety jest częste w przypadku mahoniowych gryfów. Zamykając specyfikację gryfu warto też dodać że boczne markery wykonane są z fluorescencyjnego materiału - luminlay, dzięki czemu w ciemnościach ułatwiają komfort i orientacje w terenie.

Korpus gitary to off-setowy kształt w stylu modern gdzie skrzydła wykonane zostały z mahoniu. Płyta wierzchnia została wykonana z klonu o ciekawej charakterystyce. Jest on w pewnym sensie hybrydą dwóch gatunków. Klonu falistego z „Pawim Oczkiem”. W sumie nie spotkałem się wcześniej z taką mieszanką. Wykończenie instrumentu to olejowanie. Przetworniki to skalibrowany set Bare Knuckle-Aftermath zaprojektowany do tego typu instrumentu. Mostek to 7-mio częściowy ABM. Dodatkowo, gitara wyposażona jest w jeden potencjometr głośności, z gustowną drewnianą gałką oraz przełącznik trójpozycyjny. Fajnym rozwiązaniem jest również umiejscowienie gniazda jack, dzięki czemu nie ma problemu z wystającym wtykiem, który bywa niewygodny podczas użytkowania instrumentu. Wisienką na torcie pozostaje gustowne logo firmy, wykonane również z drewna.

 

[img:7]

[img:8]

 

Gramy!

Jednym z najmocniejszych walorów tego instrumentu jest jego brzmienie. Gitara brzmi bardzo, bardzo dobrze i ma swój charakter. Walory akustyczne zastosowanego drewna mówią same za siebie. Przy takich materiałach nie ma innego wyjścia. Struny bardzo dobrze rezonują z korpusem dzięki czemu dźwięk jest konkretny i zwarty. Gitara świetnie się sprawuje na wszelkiego rodzaju modern metalowych riffach. „Kwinty” warczą niczym V8 i są zwarte i klarowne. Jednak zmienna skala i spasowane pickupy robią robotę. Na czystych barwach Draco wypada ciut gorzej, natomiast pamiętajmy, że na pokładzie zainstalowane ma „śmierćmetalowe” Aftermath’y.

W kwestii komfortu gry, tym razem do gryfu podszedłem jak do jeża, nie wiedząc czy w ogóle sobie poradzę z powywracanymi progami. Natomiast po kilkunastu minutach grało się świetnie. Patent z ukośnymi progami to strzał w 10-tkę. Profil gryfu generalnie nie należy do najcieńszych, ale jest wygodny i robi wrażenie głębokiego D. Jedyna rzecz jaka mi kompletnie nie przypadła do gustu, to trochę zbyt ostra krawędź hebanowej podstrunnicy. Jestem zwolennikiem głębszej fazy na krawędziach, dla przyjemniejszego kontaktu z ręką, ale to moja subiektywna opinia. W kwestii elektroniki: gałka drewniana to bardzo ładny element, lecz trochę ślizga się w ręce. Przydała by się jakaś gumowa opaska. Przełącznik przetworników również mógłby być z wyższej półki i puściłbym go niżej. Ponieważ kształt korpusu stawia na ergonomię, osobiście wpuściłbym regulatory odrobinę w korpus. Ale wiadomo, wszystko to kwestia gustu.

 

Próbka możliwości Druzkowski Guitars Draco:

 

Podsumowanie

Nasz testowany Draco bardzo mile mnie zaskoczył. Pokazał swój groźny charakter. Pan Drużkowski zrobił kawał dobrego instrumentu. Oczywiście wciąż jest jeszcze sporo pracy i dopieszczania szczegółów, ale aż strach się bać, do czego dojdzie Pan Przemek, robiąc gitary na takim poziomie, jak nasza testowana. Niby Diabeł tkwi w szczegółach, ale wiadomo, że jednak na pierwszym miejscu zawsze będzie dźwięk!

 

Ocena końcowa:

 
  • Brzmienie: 9
  • Możliwości: 8
  • Jakość wykonania: 9
  • Design: 10
  • Jakość/Cena: Jedno i drugie potrafi przyprawić o zawrót głowy

 

Więcej o Druzkowski Guitars na:

 

 

reklama
Copyright © INFOMUSIC 2016